18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Адам Мицкевич – Konrad Wallenrod (страница 6)

18
      Halban pozostał mocno zamyślony; Na wołających okiem wzgardy rzucił, Spojrzał ku wieży i cichymi tony Taką piosenkę odchodząc zanucił.

Pieśń

      Wilija, naszych strumieni rodzica33, Dno ma złociste i niebieskie lica: Piękna Litwinka, co jej czerpa34 wody, Czystsze ma serce, śliczniejsze jagody.       Wilija w miłej kowieńskiej dolinie, Śród tulipanów i narcyzów płynie: U nóg Litwinki kwiat naszych młodzianów, Od róż kraśniejszy i od tulipanów.       Wilija gardzi doliny kwiatami, Bo szuka Niemna, swego oblubieńca: Litwince nudno między Litwinami, Bo ukochała cudzego młodzieńca.       Niemen w gwałtowne pochwyci ramiona, Niesie na skały i dzikie przestworza, Tuli kochankę do zimnego łona, I giną razem w głębokościach morza…       I ciebie równie przychodzień oddali Z ojczystych dolin, o Litwinko biedna! I ty utoniesz w zapomnienia fali, Ale smutniejsza, ale sama jedna…       Serce i potok ostrzegać daremnie! Dziewica kocha i Wilija bieży: Wilija znikła w ukochanym Niemnie, Dziewica płacze w pustelniczej wieży…

III

      Gdy Mistrz praw świętych ucałował księgi, Skończył modlitwę i wziął od komtura Miecz i krzyż wielki, znamiona potęgi: Wzniósł dumne czoło. Chociaż troski chmura Ciężyła nad nim, wkoło okiem strzelił, W którym się radość na pół z gniewem żarzy, I, niewidziany gość na jego twarzy, Uśmiech przeleciał, słaby i znikomy: Jak blask, co chmurę poranną rozdzielił, Zwiastując razem wschód słońca i gromy.       Ten zapał Mistrza, to groźne oblicze Napełnia serca otuchą, nadzieją: Widzą przed sobą bitwy i zdobycze, I hojnie w myśli krew pogańską leją. Takiemu władcy któż dostoi kroku? Któż się nie zlęknie jego szabli, wzroku? Drżyjcie, Litwini! Już się chwila zbliża, Gdy z murów Wilna błyśnie znamię krzyża.       Nadzieje próżne. Cieką dni, tygodnie, Upłynął cały długi rok w pokoju, Litwa zagraża. Wallenrod niegodnie Ani sam walczy, ani śle do boju; A gdy się zbudzi i coś działać zacznie, Stary porządek wywraca opacznie. Woła, że Zakon z świętych wyszedł karbów, Że bracia gwałcą przysiężone śluby; Módlmy się, woła, wyrzeczmy się skarbów, Szukajmy w cnotach i pokoju chluby. Narzuca posty, pokuty, ciężary, Uciech, wygody niewinnej zaprzecza, Lada grzech ściga najsroższymi kary Podziemnych lochów, wygnania i miecza.       Tymczasem Litwin, co przed laty z dala Omijał bramy zakonnej stolicy, Teraz dokoła wsi co noc podpala