18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Адам Мицкевич – Konrad Wallenrod (страница 5)

18
I tu znalazła grobowiec za życia27.       Długo nie chcieli zezwalać kapłani, Wreszcie, stałością prośby przełamani, Dali jej w wieży samotne schronienie. Ledwie stanęła za święconym progiem, Na próg zwalono cegły i kamienie: Została sama z myślami i Bogiem; I bramę, co ją od żyjących dzieli, Chyba w dzień sądny odemkną anieli.       U góry małe okienko i krata, Kędy pobożny lud słał pożywienie, A niebo wietrzyk i dzienne promienie. Biedna grzesznico! Czyż nienawiść świata Do tyla28 umysł skołatała młody, Że się obawiasz słońca i pogody? Zaledwie w swoim zamknęła się grobie, Nikt jej nie widział przy okienku wieży Przyjmować w usta wiatru oddech świeży, Oglądać niebo w pogodnej ozdobie I miłe kwiaty na ziemnym29 obszarze, I stokroć milsze swoich bliźnich twarze.       Wiedziano tylko, że jest dotąd w życiu: Bo nieraz jeszcze świętego pielgrzyma, Gdy nocą przy jej błąka się ukryciu, Jakiś dźwięk miły na chwilę zatrzyma; Dźwięk to zapewne pobożnej piosenki. I z pruskich wiosek, gdy zebrane dzieci Igrają w wieczór u bliskiej dąbrowy, Natenczas z okna coś białego świeci, Jak gdyby promyk wschodzącej jutrzenki: Czy to jej włosa pukiel bursztynowy, Czyli to połysk drobnej śnieżnej ręki, Błogosławiącej niewiniątek głowy… Komtur, tamtędy obróciwszy kroki, Słyszy, gdy wieżę narożną pomijał30: «Tyś Konrad!… Przebóg, spełnione wyroki! Ty masz być mistrzem, abyś ich zabijał!… Czyż nie poznają?… Ukrywasz daremnie… Chociażbyś jak wąż inne przybrał ciało: Jeszcze by w twojej duszy pozostało Wiele dawnego – wszak zostało we mnie! Chociażbyś wrócił po twoim pogrzebie, Jeszcze Krzyżacy poznaliby ciebie…» Słucha rycerstwo: to głos pustelnicy! Spojrzą na kratę: zda się pochylona, Zda się ku ziemi wyciągać ramiona — Do kogóż?… Pusto w całej okolicy. Z daleka tylko jakiś blask uderza, Na kształt płomyka stalowej przyłbicy, I cień na ziemi… czy to płaszcz rycerza? Już znikło… Pewnie złudzenie źrenicy, Pewnie jutrzenki błysnął wzrok rumiany, Po ziemi ranne przemknęły tumany31.       «Bracia! – rzekł Halban – dziękujmy niebiosom, Pewnie wyroki niebios nas przywiodły: Ufajmy wieszczym pustelnicy głosom. Czy słyszeliście? Wieszczba o Konradzie: Konrad dzielnego imię Wallenroda! Stójmy, brat bratu niechaj rękę poda; Słowo rycerskie: na jutrzejszej radzie, On mistrzem naszym!…»32«Zgoda – krzykną – zgoda!»       I poszli krzycząc. Długo po dolinie Odgłos tryumfu i radości bije: «Konrad niech żyje, wielki mistrz niech żyje! Niech żyje Zakon, niech pogaństwo zginie!»