18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Адам Мицкевич – Grażyna (страница 3)

18
Tak mówi książę. Wprawdzie jego mowa Zaleca zwykłe do drogi przybory: Lecz za co41 nagle i niezwykłej pory? Dlaczego postać była tak surowa? A kiedy mówił, choć gwałtowne słowa Biegą, że jedno drugiego nie ścignie: Zda się, jakoby wyszła ich połowa, A reszta w piersiach przytłumiona stygnie. Ta postać coś mi niedobrego wróży, I głos ten myśli spokojnej nie służy. Umilkł Litawor; zdało się, że czeka, Aż Rymwid z wziętym odejdzie rozkazem. I Rymwid milczy, a odejście zwleka: Bo to, co słyszał i co widział razem, Kiedy stosuje i waży w rozumie, Z lekkich słów ciężką rzecz odgadnąć umie. Ale cóż pocznie? Zna, że książę młody Namowom cudzym mało daje ucha, I, nie lubiący42 w długie brnąć wywody, Zamiary knuje w swojej głębi ducha; A skoro uknuł, nie dba na przeszkody I hamowany tym srożej wybucha. Lecz Rymwid, jako wierna panu rada I zacny rycerz w litewskim narodzie, Zapewne hańbie niemałej podpada, Gdzie by powszechnej nie zabieżał43 szkodzie. Milczeć czy radzić? Na dwoje myśl dzieli; Waha się, w końcu na drugie ośmieli. «Panie, gdziekolwiek chęci twoje godzą, Nigdyć na ludziach i koniach nie zbędzie: Wskaż tylko drogę, my za twoją wodzą, Nie patrząc kędy44, gotowi iść wszędzie; I Rymwid pewnie nie przyjdzie ostatni. Ale, o panie, na różnym miej względzie Pospólstwo ślepe, twoich rąk narzędzie, I mężów, którzy na coś więcej zdatni. Bo i twój ojciec, choć lubił sam z siebie Wyciągać skrycie przyszłych dzieł osnowy: Jednak nim gminne miecze ku potrzebie45, Wprzódy ku radzie mądre wzywał głowy; Kędym ja nieraz z wolnym zdaniem siadał, A com umyślił, śmiało wypowiadał. Więc i dziś, wybacz, jeśli w szczerym głosie Zeznam, co serce ustom przekazało. Długo ja żyłem, i na siwym włosie Dźwigam i czasów, i czynów niemało; Przedsię46 dziś widzę, oby nie ze szkodą! Rzecz dla nas starych niezwykłą i młodą. Jeżeli prawda, że na Lidzkie państwo Ciągniesz do twojej należące właści47, Ten pochód skory coś na kształt napaści Zrazi i nowe, i dawne poddaństwo; Ci, jak zwycięzcy, czekają zdobyczy, Tamci kajdanów, jak lud niewolniczy. Zaraz po kraju wieść ziarna rozsypie, Ucho je gminne chwyta i przesadza; Skąd w końcu gorzki owoc się wyradza, Co truje zgodę i co sławę szczypie48. Okrzykną zaraz, żeś chciwy łupieży, Wdarł się na państwo, któreć49 nie należy. Inaczej cale50 po dawnym zwyczaju Litewskie niegdyś stąpały książęta, Niosąc stolicę do własnego kraju; Tych książąt dobrze wiek mój zapamięta. I jeśli zechcesz iść po starym trybie: