18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Адам Мицкевич – Grażyna (страница 5)

18
Jakie ma przysłać rumaki i chłopy, Od wszystkich naszych ogromniejsze ciałem65, Żelazem kute od głowy do stopy; Wiesz, jako dzielnie brzeszczotami66 sieką I dzidą srożsi od naszych daleko. Knecht zasię każdy ma żelazną żmiję Którą ołowiem i sadzą utuczy, Potem, ku wrogom nawracając szyję, Podrażni iskrą: wnet paszcza zahuczy Ogniem i gromem, zrani lub zabije Kogo jej strzelca trafny wzrok poruczy67. Od takiej broni niegdyś obalony Pradziad Gedymin na szańcach Wielony. Wszystko gotowo68. Tajemnymi drogi69, Jutro, gdy Witołd w zaufaniu zbytniem Na Lidzie słabe zostawił załogi, Wpadniem, podpalim, zabierzem i wytniem». Rymwid, niezwykłą rażony nowiną, Stał pewien dziwu, nieprzytomny sobie; Przegląda70 burzę, myśli o sposobie; Skłócone myśli jedne w drugich giną. Ale rzecz nagła, próżno zwlekać zdanie, Z gniewem i żalem zawoła: «O panie! Bogdajbym nigdy nie dożył tej pory: Brat przeciw bratu ma podnosić dłonie! Wczora wyszczerbił na Niemcach topory71, Dziś ma je ostrzyć ku Niemców obronie? Zła jest niezgoda, ale gorszą zgodą Chcesz nas pojednać: raczej ogień z wodą! Zdarza się wprawdzie, że sąsiad sąsiada, Z którym nieprzyjaźń toczył od lat wielu, Uściska wreszcie, gniewne serce składa, Jeden drugiego zowiąc: przyjacielu; Że bardziej jeszcze niźli złe sąsiady, Gniewne na siebie Litwiny i Lachy Często u wspólnej pijają biesiady, Snu używają pod jednymi dachy I miecze łączą ku wspólnej potrzebie; A jeszcze bardziej nad litewskie męże I nad Polaki zawziętsi na siebie Od wieku wieków są ludzie i węże: A przecież, jeśli do domowych progów72 Wąż zaproszony gościem od człowieka, Jeśli dla chwały nieśmiertelnych bogów Litwin mu chleba nie skąpi i mleka, Wtenczas gad swojski pełznie w jego ręce, Społem wieczerza, z jednych kubków pija I nieraz senne piersi niemowlęce Mosiężnym wiankiem bez szkody obwija. Lecz krzyżackiego gadu nie ugłaszcze Nikt ni gościną, ni prośbą, ni dary!… Małoż Prusaki i Mazowsza cary73, Ziem, ludzi, złota wepchnęli mu w paszcze? On, wiecznie głodny, choć pożarł tak wiele, Na resztę naszę74 rozdziera gardziele. Spólna moc tylko zdoła nas ocalić! Darmo hordami ciągniemy co roku Burzyć ich twierdze i mieściny palić: Przebrzydły Zakon, podobny do smoku, Jeden łeb utniesz, drugi rośnie skoro, I ten ucięty rośnie w dziesięcioro — Wszystkie utnijmy!… Na próżno się trudzi, Kto naszych szczerze chce godzić z Krzyżaki: Bo czy to z kniaziów, czyli z prostych ludzi, Na Litwie całej nie znajdzie się taki,