18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Януш Корчак – Kajtuś Czarodziej (страница 3)

18

– Niech mu pan da wody kolońskiej.

– Nie chcę – otrząsa się Kajtuś.

– Dlaczego nie? Będziesz pachniał.

– Nie chcę. Chłopaki śmiać się będą. Powiedzą, że się chcę żenić.

– A ty się nie chcesz żenić?

– Pewnie, że nie. Na co?

Nudzi się młodym w sklepie, więc radzi pożartować.

Ale weszła kupująca. Rozmowę przerwała.

– Przyjdź, to cię pomaluję. Będą jak prawdziwe.

– Ale zaprosisz nas na przedstawienie? Pamiętaj.

Kolega się niecierpliwi.

– Coś tak długo siedział?

– Perfumować mnie chcieli.

– Za darmo?

– No chyba.

– Dlaczego nie dałeś?

– Co mają towar marnować? Pożartować można. Ale nie jestem pętakiem. Nie lubię oszukańców4.

– No pewnie.

Wszedł Kajtuś do mydlarni5. Prosi o truciznę na pchły.

Dała mu.

– Masz na pchły, na pluskwy i na karaluchy.

– U nas nie ma pluskiew ani karaluchów. Mama kazała tylko na pchły.

– Nie szkodzi. Ten proszek dobry, wszyscy go kupują. Pokaż, ile masz pieniędzy.

Kajtuś mocno zaciska pustą pięść.

– Nie… Muszę się zapytać… Muszę się słuchać mamy.

– No to idź się zapytaj. I powiedz, że złotówkę kosztuje. A wy daleko mieszkacie?

– Tu zaraz.

– Jak będziesz często kupował, dostaniesz cukierków… O, widzisz.

– Widzę.

Pokazała słój z cukierkami.

– Mądra baba: dawaj jej zaraz złotówkę! Myśli, że się połakomię na cukierek. Pewnie farbowane. Ile już było sklepów?

– Sześć.

– Akurat połowa.

– No, idziemy dalej.

– Czego się spieszysz? Niech trochę odpocznę. Już mi się w głowie kręci.

Ale nic. Wchodzi.

Siódmy sklep – ogrodniczy.

– Czy można dostać palmę kokosową?

– Nie ma.

– Niech pani poszuka. Pan od przyrody kazał.

– Więc powiedz panu od przyrody, że ma fiołki w głowie.

– Wcale nie. Nasz pan wie, co mówi. Nieładnie tak uczyć dzieci. Nie wolno nauczyciela obrażać.

– Wynoś się, smarkaczu! Morały mi będzie prawił.

– Pewnie, że morały, bo się tak nie mówi.

We drzwiach pokazał jej język.

– Szkoda, że nie dodałem, żeby się kazała wypchać trocinami i wytapetować.

– Czegoś taki zły?

– Bo mi się już znudziło tak łazić.

– Trudno, założyłeś się.

– Wiem bez ciebie. Zacząłem i skończę.

Przed sklepikiem stoi balon z wodą sodową6.

– Proszę o szklankę gazu.

Kupcowa7 nalała – podaje.

A Kajtuś:

– Nie chcę wody, tylko sodowy gaz.

Znów zrobił niewinną minkę. Ale ona nawet nie patrzy.

Zamachnęła się i chlusnęła wodą.

Kajtuś się w porę nachylił.

Nie trafiła.

– Żebyś ręce i nogi połamał, złodzieju!

Nie jest Kajtuś pętakiem ani złodziejem. Przecież mógł wodę wypić i uciec. A pić mu się chciało.

– Sama oszukanica.

I na nią zły, i na siebie.

I na kolegę.

– Te, słuchaj – pyta się kolega – co znaczy: fiołki w głowie?