18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Джованни Боккаччо – Dekameron, Dzień szósty (страница 3)

18
Przypomnij, nazwij tych opok wyżyny, Zatokę, wyspy – wyspy Salaminy! Powstań! te dawne zapomniane boje Odnów i przywłaszcz, to dziedzictwo twoje: Z popiołów przodków, może wróg rozdmucha Iskrę, zarodek ich wielkiego ducha. A kto z was w boju żywota dokona, Wliczy swe imię pomiędzy imiona, Na których wzmiankę, pochlebstwem pijani Zwykli się trzeźwić, zwykli drżeć tyrani. Kto z was ojczyzny z więzów nie wybawi Zginie, lecz tyle synom swym zostawi Sławy, nadziei, że staną się zdolni Rozerwać jarzmo i umierać wolni! Walka o wolność, gdy się raz zaczyna, Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna, Sto razy wrogów zachwiana potęgą, Skończy zwycięstwem – Grecyja jest księgą W której wiekami stoi wypisano18, Że klęska wolnych jest świata wygraną. Królowie, sławę kupując u cieśli, Gdzieś bezimienne piramidy wznieśli; Wolni nie dbają chociaż czasu fala Wszystkie grobowce i pomniki zwala, Większe pomniki zostały nad niemi, Zostały góry ich ojczystej ziemi. Tam muza oczom przechodniów ukaże Groby swobodnych, wolności ołtarze. Długo by mówić – przechodzić okropnie Wszystkie od chwały do niewoli stopnie — Dosyć jest wiedzieć, że nikt nie zagrzebie Ducha swobody – chyba on sam siebie Bo własne tylko upodlenie ducha Ugina wolnych szyję do łańcucha. Mieszkańcy ziem tych! macież wy powieści Dawnym podobne? i których by treści Natchnęły muzę do polotów szczytnych, W ślad muzy greckiej wieków starożytnych, Gdy ludzie byli ziemi swojej godni? Dziś do niczego nie zdatni – prócz zbrodni. Z ognistą duszą, co by mogła siły Natchnąć do dzieła godnego pomników, Dziś oni pełzną z kolebek w mogiły Niewolni – gorzej – słudzy niewolników19, Zmazani całą szkaradą co brudzi Niewiele wyższych nad zwierzęta, ludzi; Nie mają nawet tej dzikich odwagi, Piersi gotowej przyjąć oręż nagi; Tylko rozwożą przez sąsiednie państwa Z nowym towarem stare oszukaństwa; W tym tylko widać Greków dowcip dawny I z tego tylko Grek na wschodzie sławny. Daremnie wolność tylekroć zaklina Aby skruszyli jarzmo poganina, By kark podnieśli zgięty łańcuchami! Nie – Grecy! – nie mam litości nad wami. Przecież z Grecyji wziąłem te powieści Z czasów niedawnych i żałośnej treści.

—–

Z dala, śród morza pogodnego błyska, Szybko pod cienie nadbrzeżne się wciska Statek; rybacy poznali z obrotów, Że to piratów statek lub Majnotów20; Chcą z barką swoją w cieniach się przewinąć I brzeg niepewny z daleka ominąć,