18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Жюль Верн – 20 000 mil podmorskiej żeglugi (страница 21)

18

Jeśli przyjmiemy hipotezę Ehrenberga, który wierzy w fosforyczne oświetlenie głębin morskich, musimy przyznać, że natura zachowała dla mieszkańców morza najcudowniejszy widok, o którym dopiero mogłem sądzić, patrząc na tysiączne gry tego światła. Z każdej strony statku miałem otwarte okno na te niezbadane dotąd otchłanie. Jasność zewnętrzna odbijała od ciemności salonu, a my patrzyliśmy przez ten czysty kryształ, niby przez szyby olbrzymiego akwarium. „Nautilus” zdawał się stać na miejscu. Powodem tego złudzenia był brak punktów stałych. Czasem jednakże smugi wody, prutej przez ostrogę statku, uciekały przed naszymi oczami z niesłychaną szybkością. Oczarowani uklękliśmy przed szybami i nie ochłonęliśmy jeszcze ze zdziwienia, kiedy odezwał się Conseil.

– Chciałeś widzieć, przyjacielu Ned, patrzże teraz.

– Ciekawe! Ciekawe! – mówił Kanadyjczyk, który, zapominając o gniewie i o projektach ucieczki, poddawał się nieprzepartemu urokowi. – Opłaciło się z daleka przywędrować, ażeby coś podobnego zobaczyć!

– Ach! – zawołałem – Pojmuję życie tego człowieka! Stworzył sobie świat oddzielny, który go darzy niezrównanymi cudami!

– A ryby? – zagadnął Kanadyjczyk. – Nie widzę jakoś ryb.

– I cóż cię one obchodzą, przyjacielu Ned – odrzekł Conseil – kiedy się na nich nie znasz.

– Jak to, ja, rybak!? – zawołał Ned Land.

Przedmiot ten dał powód do sporu między dwoma przyjaciółmi, gdyż obaj znali ryby, a każdy po swojemu.

Wiadomo, że ryby tworzą czwartą i ostatnią klasę kręgowych. Słusznie powiedziano o nich, że są to: „kręgowe o podwójnej cyrkulacji, mające krew zimną, oddychające za pomocą skrzeli i przeznaczone do życia w wodzie”. Ryby rozpadają się na dwie serie całkiem różne: na ryby ościste, których kolumna grzbietowa składa się z kręgów kościstych – i ryby chrząstkowate, których kolumna grzbietowa składa się z kręgów chrząstkowatych.

Kanadyjczyk wiedział może o tej różnicy, ale Conseil wiedział więcej, a połączywszy się węzłem przyjaźni z Nedem, nie mógł się nie uważać za większego uczonego niż oszczepnik. Toteż odezwał się do Kanadyjczyka:

– Przyjacielu Ned, wiem, że zabijasz ryby i łowisz je bardzo zręcznie. Złowiłeś mnóstwo tych zajmujących zwierząt. Ale założyłbym się, że nie wiesz, jak je klasyfikować należy.

– I owszem – odparł poważnie oszczepnik. – Ryby dzielą się na takie, które się je, i na inne, których się nie jada.

– Otóż to mi podział smakosza – odpowiedział Conseil. – Ale powiedz mi, czy znasz różnicę między rybami kościstymi i chrząstkowymi.

– Być może, mości Conseil.

– A podział tych dwu klas?

– Nie domyślam się go nawet – odrzekł Kanadyjczyk.

– Otóż, przyjacielu Ned, słuchaj mnie i uważaj. Ryby kościste dzielą się na sześć rzędów. Primo, acanthopterygie, których szczęka górna jest całkowita, ruchoma, a skrzele mają kształt grzebienia; ten rząd obejmuje piętnaście rodzin, to jest trzy czwarte ryb znanych. Typ: okoń zwyczajny.

– Dość smaczny do jedzenia – przerwał Ned.

– Secundo – mówił dalej Conseil – brzuchopłetwe mające płetwy brzuszne zawieszone pod brzuchem, z tyłu za piersiowymi i niepołączone z kością łopatkową: ten rząd dzieli znowu na pięć rodzin i obejmuje większą część ryb wód słodkich. Typ: karp, szczupak.

– Hm – mruknął Kanadyjczyk z pewną pogardą – ryby wód słodkich!

– Tertio – mówił Conseil – subrachie, których płetwy brzuszne przyczepione są pod piersiowymi i łączą się bezpośrednio z kością łopatkową. W rzędzie tym mieszczą się cztery rodziny. Typy: flądry, skarpie102, sole.

– Wyborne, wyśmienite! – wołał oszczepnik, który zapatrywał się tylko na ryby z punktu jadalności.

– Quarto – ciągnął dalej Conseil, nie zważając na te uwagi – niedopłetwe, z ciałem wydłużonym, pozbawionym płetw brzusznych i pokryte grubą, często śliską skórą; do tego rzędu jedna tylko rodzina należy. Typ: węgorz, strętwa103.

– Nieszczególne, nieszczególne – odpowiedział Ned Land.

– Quinto – rzekł Conseil – wąskoskrzelne z całkowitymi i swobodnymi szczękami, ze skrzelami składającymi się z małych kitek ułożonych po parze wzdłuż łuków skrzelowych. I w tym to rzędzie także mieści się jedna rodzina. Typ: konik morski, pegaz.

– Szkaradne, szkaradne – przerwał oszczepnik.

– Nareszcie sexto104 – kończył Conseil – zrosłoszczękie, u których kość szczękowa przytwierdzona jest stale do części międzyszczękowej tworzącej szczękę i których sklepienie podniebienne łączy się szwem z czaszką, co jej daje nieruchomość. Temu rzędowi brak istotnych płetw brzusznych; rozpada się on na dwie rodziny. Typ: rybojeż, kolcobrzuch105 i ryby księżycowe106.

– Wszystkie ujmę kuchni przynoszą! – zawołał Kanadyjczyk.

– Czy zrozumiałeś, przyjacielu Ned? – zapytał uczony Conseil.

– Ani trochę, przyjacielu Conseil – odparł oszczepnik. – Ale nie zważaj na to, mów dalej, bo to bardzo zajmujące.

– Co do ryb chrząstkowatych – mówił niewzruszony Conseil – te dzielą się tylko na trzy rzędy.

– Tym lepiej – rzekł Ned.

– Primo, okrągłouste, których szczęki mają kształt lejkowatego smoczka, a skrzela otwierają się przez liczne otworki; rząd obejmujący jedną rodzinę. Typ: minóg107.

– To cenna ryba – odpowiedział Ned Land.

– Secundo, poprzecznouste ze skrzelami jak u poprzednich, ale z niższą szczęką ruchomą. Ten rząd, najważniejszy w całej klasie, zawiera dwie rodziny. Typ: raja i żarłacze.

– Jak to! – zawołał Ned – raje i rekiny w jednym rzędzie! No, mój przyjacielu, w interesie rai nie radzę ci umieszczać jej w jednym słoju z rekinem.

– Tertio – mówił dalej Conseil – jesiotrowe, z otwartymi skrzelami w sposób zwykły, to jest za pomocą szczeliny opatrzonej nakrywką. W tym rzędzie mieszczą się cztery rodzaje. Typ: jesiotr.

– Ach, przyjacielu Conseil, najlepszą rzecz na koniec zachowałeś, przynajmniej mnie się tak zdaje. Czy to już wszystko?

– Już wszystko, mój poczciwcze – odpowiedział Conseil – nie zapominaj jednak, że widząc, com wymienił, jeszcze się nic nie wie, bo rodziny dzielą się na rodzaje, podrodzaje, gatunki, odmiany…

– Otóż właśnie, przyjacielu Conseil – rzekł oszczepnik, nachylając się ku szybie w ścianie – różne gatunki i odmiany przed nami przepływają!

– Tak, to ryby! – zawołał Conseil. – Wyglądamy, jakbyśmy stali przed akwarium!

– Nie – odrzekłem – bo akwarium jest to zawsze tylko klatka, a tu ryby swobodne są jak ptaki w powietrzu.

Конец ознакомительного фрагмента.

Текст предоставлен ООО «Литрес».

Прочитайте эту книгу целиком, купив полную легальную версию на Литрес.

Безопасно оплатить книгу можно банковской картой Visa, MasterCard, Maestro, со счета мобильного телефона, с платежного терминала, в салоне МТС или Связной, через PayPal, WebMoney, Яндекс.Деньги, QIWI Кошелек, бонусными картами или другим удобным Вам способом.