реклама
Бургер менюБургер меню

Natalia Patratskaya – Diamentowa królowa (страница 2)

18

– Tak i nie piję. Moja praca wymaga precyzji: – szlifierki, – powiedział gość.

– To dobrze, że nie pijesz. Dobre prace nigdy nie piją.

– Apollo, chodźmy do mnie do pokoju – zaproponowała Agnes.

Poszli do pokoju dziewczyny. Drzwi za nimi się zamknęły.

– Matka, a facet-to jest dobre! – zawołał ojciec Agnieszki.

– Prawda, ojcze. I podoba mi się ten facet. U Agnieszki oczy świecą. Czuję, że z tym gościem u niej na długo romans potrwa.

W pokoju Agnieszki tapety i zasłony rzucało się w oczy białe i różowo kolorach. Było tu czysto, schludnie, przyzwoicie. Apollo usiadł w fotelu, kładąc ręce na drewniane podłokietniki. Obok niego stał owalny stolik kawowy, wykonany z polerowanego drewna. Na stoliku leżała haftowane serwetki, stała kryształowy kwiat wazon.

– Wiesz, Agnieszka, brakuje Ci diamentów w uszach, – powiedział młody człowiek.

– Apollo, Pan żartuje? Po co mi diamenty? Mi i turmalinu wystarczy! Ja i te kolczyki niedawno kupiłam w sklepie "Srebrny копытце". Poprosiłam sprzedającego pokaż mi kolczyki z diamentami. I niechcący włożyła je do płatka ucha. Spojrzałam w lustro: diamentowe ściany mrowiem w świetle lampy, wywołały u mnie dziwne uczucie, że wiem, jak można znaleźć w tym świecie diamenty.

– Agnes, lubisz diamenty?! Tak, to wspaniale! Mnie też się podobają! – zachwycony przerwał jej mowę Apollo. – A turmalin, w Twoich uszach jak jagody jarzębiny. A ja kocham blask kryształów i diamentów. Lubię, gdy szyby błyszczą, – rzekł sennie Apollo.

– Puszczę muzykę. U mnie jest nowa płyta z piosenkami i odtwarzacz z głośnikami. Ja już prawie wszystkie utwory z tego wiem.

– Śpiewasz piosenki pod płyty? Nigdy nie śpiewając dalej śpiewaków.

– Mam ogromne książki z reprodukcje obrazów. Chcesz zobaczyć?

– Popatrzeć. Z Tobą jestem i reprodukcje obrazów mogę zobaczyć.

Młodzi ludzie zaczęli przewracać wielką książkę z reprodukcje obrazów, na których zostały przedstawione pałace, mieszkania, wnętrza, rzeźby.

– Agnes, pasować tylko diamenty, – sennie powtórzył Apollo. Patrzył na kolorowe pałace w książce i na kolczyki w uszach Agnieszki. Turmalin wielkości napój kość migotała przy wieczornym oświetleniu odcieniem wiśni.

– Apollo, turmalin bezpieczniej, ale diamenty – to świetnie!

– To ty już wiesz o co mi chodzi. Dam ci, Agnieszka, diamentowy zestaw.

– Powiesz też – bąknęła dziewczyna, zamykając książkę z obrazami z przeszłości.

Tak, oni mówili, mylące "ty" i "Ty", i było im dobrze.

– Muszę już iść, jechać do domu daleko. Byłem w swojej okolicy po sprawie – wstał z fotela młody człowiek.

– Odprowadzę Cię do drzwi – westchnąwszy, powiedziała Agnes, to nie rozumiem, dlaczego zaprosiła do domu obcej osoby, ale ona była całkowicie pewna, że już go nie widziałam.

Apollo podszedł do lotnika wysokogórskiego helikoptera i zapytał go:

– Od którego momentu zaczyna się lot na szczyty gór?

– Z idei projektu, odtworzenie w formie papierowej. W dokumentacji projektowej drobiazgowe prace zebrane wysokogórski helikopter. Teraz helikopter jest w pełni gotowy do lotu. Piloci ubrany w nową skórę, opracowany nowy rodzaj odzieży dla pilotów, nie zakłócania ruchów człowieka. Zapasy jedzenia i wody mamy na dwa tygodnie. Połączenia sprawdzone.

– Przepraszam, a co zamierzają robić załoga śmigłowca w Śnieżnych górach? Jaki jest cel twojego lotu? – zapytał Apollo z uporem w głosie.

– Chodzą słuchy, że na Śnieżnej górze jest suchy lód, a my go растопим.

– Poszedł pan od odpowiedzi na moje pytanie. Góra niezamieszkana, bez wyposażenia, do wypoczynku nie nadaje się.

– Tak, zgadzam się na Ziemi w dowolnym miejscu lepiej Śnieżnej góry.

– Przepraszam, ale dlaczego potrzebujesz tej szczyt?

– Jak to, po co? – nie wytrzymał pilot. – W górach diamenty odkryli.

– A nie łatwiej na ziemi wydobywać diamenty?

– Tak na ziemi, wszystko pod kontrolą, a w górach jest wszystko nasze!

– Chyba do lotu jesteś naprawdę gotowy, i powód do lotu. A was nie przeraża długa droga, trudne warunki klimatyczne?

– Tylko by konkurencji nie było! Górskie diamenty twardsze, niż ziemskie.

– Kto sprawia, że można wydobywać diamenty tak wysoko w górach?

– Mnie zmusza wydobywać diamenty kobieta!

– To jak, przepraszam za ciekawość?

– Moja ukochana kobieta bez dużego kapitału do siebie nie dopuszcza, a tak przynajmniej przez dwa tygodnie, ale ja z nią będę!

– Dziękuję za rozmowę – powiedział Apollo i z wielkim szacunkiem ogarnął spojrzeniem nowy wysokogórski helikopter. On dobrze wiedział, że pilot zapamiętuje ostatnie pytanie, a nie jego pytanie o cel lotu.

Nie odchodząc od helikoptera, Apollo zadzwonił do swojego przyjaciela Fiodorowi.

Feliks uśmiechnął się:

– Weźmy diamenty, gdy helikopter wróci z gór. Czy my sami w takiej wysokości lecieć? Apollo, dobra robota, dobra robota.

Śmigłowiec osiągnął szczyty Ośnieżonych gór, lądowanie odbyło się na niczym niezwykłym powodzeniem. Załoga śmigłowca weszłam po płaskowyżu, tutaj kroki wszyscy mieli łatwiej, ale oddychać było niezwykłe. Sprzęt nowej konstrukcji nie przeszkadzało poruszać się w górach. Rękawice na rękach pozwalały wziąć w ręce drobne przedmioty. Helikopter znacznie zwiększył prędkość zdobywania szczytu góry.

Pilot krzyknął radośnie:

– Suchy lód! On błyszczy, i ma się wrażenie, że błyszczy śnieg!

Podszedł bliżej do masy lodu, ludzie odkryli, że błyszczą pewne stałe elementy. Wzięli w ręce błyszczące kamyki, które były wielkości wiśni, w lodowatej niewoli ich wystarczająco dużo.

– Jak diamenty znalazły się w żyłę lodu?! – zapytał pilot.

– Lód był niegdyś wodą i diamenty вымыло z muszli skały, – odpowiedział pilot.

Członkowie załogi wysokogórskiego helikoptera znaleźli diamenty praktycznie na powierzchni Śnieżnych gór. Diamenty trzeba było wyjąć z lodu. Prawdopodobnie był to największy wyciek lawy w odległych latach Ziemi. Latarka z wyjątkowo jasnym promieniem leżał w ręku pilota i posłusznie świecił tam, gdzie zmusili go do świecić. Załoga śmigłowca nie traciła czas na odpoczynek i zbierać diamenty. U podnóża góry ich jeszcze nie czekali przedstawiciele Gospodarza gór.

Apollo w słuchawce usłyszałem, że diamenty zdobyli. On podłożył lotnika w helikopter urządzenie podsłuchowe podczas rozmowy. Mocno uderzył mróz w naturze, a on tego nie zauważył. Oddech przechwycone od zimna, szedł przed wiatrem.

I bez zwiedzania innych planet, zawsze pojawiały się nieoczekiwane zjawiska tam, gdzie mieszkasz. Śnieg skrzypiał u Apollina pod nogami i migotał. Apollo szedł i myślał, że biżuterię najlepiej przechowywać poza zasięgiem.

"Podróż z wiązki światła, czasami lepiej niż z człowiekiem" – tak myślałem Apollo, бредя z latarką za walizką pilota. Patrzył za promieniem latarki i opowiedzieć o nim małą bajkę.

Promień milczący. Promień światła nigdy nie zgina się, ale może załamuj przy przejściu z jednego środowiska do innego. Dumny promień światła przesunęła się na zamarza wodzie mu nie przeszkadzała polynya, mógł zanurzyć się w głębię wody zimna.

Śnieg błyszczał od zimna i nie zauważyłem którzy chodzą po wodzie promień. Śnieg tak iskrzył i był dumny z jego ważnością, jego nieprzeniknioną biel, że nie mogłem porozmawiać z promieniem światła. Promień obraził i прожег wewnątrz śniegu małą dziurkę.

Do śniegu to był zastrzyk igłą. Oba są w separacji, niezadowolony z siebie. Promień gubił się w blasku śniegu, to po prostu nikt tego nie zauważył.

Wtedy promień postanowił wejść w głąb systemu laserowego, tutaj jego siła była tak wielka, że po przejściu przez pryzmat zostawiał naleśniki. Takie naleśniki pozostają od latające obok w wodzie płaskiego kamienia. To półprostej się podobało. Promień dumnie pojawił się w jednym z pryzmatów systemu laserowego, przeszedł przez rubin.

Szczęśliwy ray poszedł szukać szczęścia. Gdy promień światła spojrzał na zwykłe lampy uliczne, to zauważyłem w nim taką ilość promieni słonecznych, że postanowił się do nich nie wchodzić.

Promień sobie sprawę, że w nocy jest lepiej, niż w dzień, a jego znaczenie wzrasta gwałtownie, a w dzień światła od słońca tak wiele, że on, jak ziarnko piasku na pustyni, nikomu nie znany. Promień spodobała się jego znaczenie w ciemnych pomieszczeniach, w których jest on od razu widoczny jest w nich пронизывал przestrzeń, jak nitka, choć zabawki na niego rozłączaj się, a potem utnij nożyczkami z zamkniętymi oczami.

Tak, wspaniały stan – być ważnym wiązki światła w ciemności. Jeszcze promień światła zauważyłem, że może on być widoczny podwójnie, jeśli odbija się od lustra lub powierzchni wody. On zabawiał się swoim odbiciem w lustrze i jeśli patrzył prosto, to przerodziło się w punkt, który go nie urządzała.

I promień kontynuował swoją podróż w przestrzeni. Belki walcowane z reflektorem samochodu, oświetlając ciemne ulice, tak dojechałem do dworca kolejowego. W pobliżu dworca kolejowego stały wielkie pociągu, przed sobą mieli lokomotywy z potężnymi reflektorami, które przebijały ciemność nocy.

Ray spojrzał na niebo. Gwiazdy, jak daleko, jak do nich dołączyć? Promień skoczył-skoczył na miejscu i nie sięgnął do gwiazd. On świecił cienkiej nici światła, ale nikt tego nie zauważył.

Spojrzał promień na dalekie światła miasta i poleciał do nich, bardzo mu się chciało światło, dużo światła. Niech tam będą świecić i inne promienie, ale być jedynym promieniem w nocnej ciemności nie podobało mu się.