18+
реклама
18+
Бургер менюБургер меню

Адам Мицкевич – Konrad Wallenrod (страница 10)

18
Wszyscy go przeklną – będzie jedna dusza, Co mu z daleka śmie pobłogosławić!… Tu mój obrałam domek i grobowiec, W cichej ustroni, kędy świętokradzki Mych jęków nie śmie podsłuchać wędrowiec. Ty, wiem, że lubisz samotne przechadzki; Myśliłam44 sobie: on może z wieczora Wybieży z dala od swych towarzyszy, Pomówić z wiatrem i z falą jeziora, Pomyśli o mnie i głos mój usłyszy… Niebo spełniło niewinne życzenia! Przyszedłeś, moje zrozumiałeś pienia!… Dawniej prosiłam, by mię twym obrazem Sny pocieszały, choć obraz był niemy: Dziś, ile szczęścia! Dziś, możemy razem — Razem zapłakać…»                                                 «I cóż wypłaczemy?… Płakałem, pomnisz, kiedy się wydarłem Na wieki wieków z twojego objęcia; Gdy dobrowolnie dla szczęścia umarłem, Ażeby krwawe spełnić przedsięwzięcia. Już uwieńczone zbyt długie męczeństwo! Teraz stanąłem u życzeń mych celu, Mogę się zemścić na nieprzyjacielu: A ty mi przyszłaś wydzierać zwycięstwo!… Odtąd jak znowu z okna twej wieżycy Spojrzałaś na mnie: w całym kręgu świata Znowu nic nie ma dla mojej źrenicy, Tylko jezioro i wieża, i krata… Wkoło mnie wszystko wre wojny rozruchem: Śród trąb odgłosu, śród oręża szczęku, Ja niecierpliwym, wytężonym uchem Szukam ust twoich anielskiego dźwięku, I dzień mój cały jest oczekiwaniem, A gdy wieczornej doczekam się pory, Chcę ją przedłużyć rozpamiętywaniem: Ja życie moje liczę na wieczory! Tymczasem Zakon spoczynkowi łaje45, O wojnę prosi, własnej żąda zguby, I mściwy Halban wytchnąć mi nie daje: Albo dawniejsze przypomina śluby, Wyrżnięte sioła i zniszczone kraje; Albo, gdy nie chcę skargi jego słuchać, Jednym westchnieniem, skinieniem, oczyma, Umie przygasłą chęć zemsty rozdmuchać… Wyrok mój zda się przybliżać do końca, Nic już Krzyżaków od wojny nie wstrzyma. Wczoraśmy z Rzymu odebrali gońca, Z różnych stron świata niezliczone chmury Pobożny zapał w pole nagromadził, Wszyscy wołają, abym ich prowadził Z mieczem i krzyżem na wileńskie mury… A przecież – wyznam ze wstydem ! – w tej chwili, Kiedy się ważą narodów wyroki, Myślę o tobie, wynajduję zwłoki, Żebyśmy jeszcze dzień jeden przeżyli… Młodości! jakże wielkie twe ofiary! Jam miłość, szczęście, jam niebo za młodu Umiał poświęcić dla sprawy narodu, Z żalem lecz z męstwem! – a dzisiaj, ja stary, Dzisiaj powinność, rozpacz, wola boża Pędzą mię w pole: a ja siwej głowy Nie śmiem oderwać od tych ścian podnóża, Ażeby twojej nie stracić – rozmowy!…»       Umilknął. Z wieży słychać tylko jęki.